Od dłuższego czasu nie cieszyłem się shishą. Wszystko, co wrzucałem do cybucha smakowało jakoś nijak. Nie wiem, czy to wina dłuższej przerwy i, być może, jakiegoś zaniku umiejętności dobrego rozpalenia fajki, czy też, po prostu, melas które leżały już długo w strunówkach i straciły trochę ze swoich wartości smakowych. Nabijając cybuch brzoskwinią od Golden Layaliny, miałem nadzieję że coś się zmieni. Czy tak będzie w istocie? Sprawdźmy!
Musicie przyznać, że opakowanie GL jest co najmniej ładne. Metalowa puszeczka, ładnie zaprojektowana, przypominająca nieco puszki od dobrej herbaty. Zaczyna się ciekawie.
Tytoń jest drobno pocięty i bardzo dobrze powiązany z sokiem. Wszystko to sprawia, że bez problemu możemy go nabić do zwykłego cybucha, nie obawiając się o to, że soki spłyną do korpusu shishy i nam ją ufajdolą ;) W tym miejscu należy wspomnieć, że melasa rzeczywiście pachnie brzoskwinią, co dobrze rokuje przed rozpoczęciem sesji z fajką.
Cybuszek Mya został napełniony około 7-8 gramami tytoniu.Na to 2 warstwy grubej folii, 2 kokosowe węgle i możemy zaczynać.
Pierwszy buch: ech, jeszcze nierozpalone. No to troszke "popykamy". Po około pół minuty z ust zaczęły się wydobywać całkiem spore kłęby dymu, a dzban fajki nabrał mlecznego koloru. W końcu. To jest to, na co czekałem dłuższy czas.
Brzoskwinia smakuje świetnie. Nie jest to może smak soczystego owocu z krzaka, a bardziej herbatka brzoskwiniowa. Troszkę przypomina starbuzzową Lemon Tea, ale w niczym mi to nie przeszkadza - w końcu to jeden z moich ulubionych smaków.
Nabicie starcza na półtoragodzinne palenie, jeśli dobrze operujemy węglami i kominem. Trzeba przyznać, że jest to czas, który przyniósł mi dużo satysfakcji. W końcu uwierzyłem, że jednak potrafię jeszcze rozpalać fajkę. No tak, to przejdźmy może do oceny:
Smak: 5/6
Dym: 5/6
Zapach:5/6
Ogółem: 5
Szczerze polecam spróbować i dziękuję serdecznie koledze Szamanowi Korczasowi za udostępnienie mi tego smaku! TUTAJ znajdziecie jego recenzje ze świata shishy! Facet zna się na rzeczy, więc jeśli szukacie czegoś dla siebie, warto wspomóc się jego opinią :)
piątek, 6 maja 2011
Początek
Piątek, 6 maja 2011, 15:35. Zaczynam pisać bloga. Nie wierzę! Nigdy nie odczuwałem potrzeby dzielenia się swoimi myślami przy pomocy sieci. Zresztą, nie wiem czy teraz też mam na to ochotę. Zobaczymy jak sprawa się rozwinie. W zamierzeniu będę tu zamieszczał swoje recenzje smakowitych używek, które mnie zaciekawią. Zobaczymy co z tego wyjdzie!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
